Problem kryzysow w ujeciu klasycznej ekonomii burzuazyjnej

W burżuazyjnej ekonomii politycznej istniało wiele kierunków, które albo negowały w ogóle możliwość występowania ogólnych kryzysów nadprodukcji, albo — jeśli dopuszczały taką możliwość — wyjaśniały fakt kryzysów czynnikami ubocznymi, drugorzędnymi, odrywając je od specyficznych dla kapitalizmu praw ekonomicznych. W kwestii kryzysów klasyczna ekonomia burżuazyjna stała na pozycjach tzw. prawa rynków Saya (1767—1832), które w istocie rzeczy nie dopuszczało możliwości wybuchu ogólnego kryzysu nadprodukcji. Aczkolwiek prawo to jest dzisiaj w burżuazyjnej ekonomii politycznej zjawiskiem historycznym, przetrwało ono w tych koncepcjach dość długo, gdyż do połowy lat trzydziestych XX w. Jego ogólną krytykę prawie w 100 lat po Marksie — na gruncie narzędzi badawczych i metodologii burżuazyjnej - przeprowadził J.M. Keynes, dochodząc do tezy o przymusowym charakterze bezrobocia w kapitalizmie (1936 r.). J.B. Say i D. Ricardo twierdzili, że ogólny kryzys nadprodukcji, jako kryzys w całej gospodarce narodowej, jest niemożliwy. Zakładano jedynie możliwość występowania kryzysów cząstkowych, w poszczególnych gałęziach czy działach gospodarki. Podstawą tego stanowiska jest przyjęcie założenia, że proces wymiany jest procesem bezpośrednim, a więc że dokonuje się wymiany towaru na towar. Każda podaż jest jednocześnie popytem, każda sprzedaż jest jednocześnie aktem kupna.